Recenzja filmu „Kiler”

Kiler, to przezabawna komedia o zabarwieniu kryminalnym, w której główny bohater Jerzy Kiler (Cezary Pazura) prowadzi spokojne życie warszawskiego taksówkarza do momentu, aż nieudolny dość komisarz Ryba (Jerzy Stuhr) dostaje informację, że w samochodzie Kilera ukryta jest broń-dowód przestępstwa. Okazuje się, że to prawda, ale karabin snajperski znaleziony w bagażniku nie należał w rzeczywistości do taksówkarza. I w tym momencie zaczyna się dziać akcja filmu. Kiler- jako światowej sławy morderca- na zlecenie trafia do zakładu karnego, gdzie każdy chciałby się od niego dowiedzieć, jak to jest być takim mordercą i jak wykonywał on swoje zlecenia. Oczywiście z początku Jerzy mówi prawdę, że to nie on jest poszukiwanym kilerem, ale ponieważ nikt mu nie wierzy, a więzienne życie Kilera zaczyna mu odpowiadać, bo wszyscy go szanują- zaczyna grać kogoś, kim nigdy nie był. Wtedy z więzienia wyciąga go Siara (Janusz Rewiński), który był częstym klientem prawdziwego kilera. Jerzy dostaje kolejne (a w rzeczywistości pierwsze) zlecenie od Siary i tu zaczynają pojawiać się kłopoty…